Wakacje odeszły, czas na naukę! Matura sama się nie napisze, więc do książek i zeszytów zabrać się trzeba.
No tak, więc nie wiem jak to będzie ze wpisami, zważając na to, że miałem dużo czasu(wakacje) to i tak nie pisałem, nie zapowiada się na zbyt częste wpisy, ale kto wie. Rok szkolny to więcej wydarzeń, emocji itp, itd, so zobaczymy.
Do zobaczenia.
środa, 21 września 2011
piątek, 12 sierpnia 2011
Przemijanie.
Są wakacje, czas dni przesiadywanych w domu, bo na dworze pada, mam dużo wolnego czasu, ale nic się specjalnego w tym czasie w życiu moim nie dzieje, więc nie mam o czym i nie chce mi się pisać, dlatego na blogu mała przerwa.
A ten wpis to wyjątek od reguły
Sporo wolnego czasu w wakacje i te deszczowe dnie(patrzy za okno) dają mi do myślenia
Przyłapałem się ostatnio na tym, że staram sie nie marnować czasu, odmawiam sobie takich prostych przyjemności, tzw. zabijaczy czasu, po to by ten czas właśnie oszczędzić. Bezdyskusyjnie jest raczej cecha dobra, ale nie przyswoiłem sobie tego "odruchu" szanowania czasu bez powodu.
Zaczęło się od tego, że w połowie wakacji zauważyłem, że ten letni czas leci strasznie szybko, że już go tak niedużo zostało, a ja nie przeżyłem tylu ciekawych rzeczy, tylu przygód, co we wszystkie poprzednie.
Z wakacji mój niepokój wywołany upływającym czasem przeniósł się na resztę życia.
Przyszła do mnie myśl, że to już mój ostatni rok w liceum, że moje dzieciństwo się skończyło, czeka mnie, w najbliższym czasie cięższa niż kiedykolwiek dotąd nauka i matura, potem studia, albo praca, a najpewniej oba, przecież to jakaś masakra! Z jednej strony nie mogę się doczekać studiów(o ile się dostane na jakieś), ale z drugiej zaczyna sie moje dorosłe życie, myślenie o przyszłości, a raczej dbanie o to by w przyszłości nie musieć zapierniczać z McDonaldzie, czy innym Netto na kasie.
Dochodzi tu jeszcze, śmieszna może, sprawa anime. Otóż byczą częścią oglądanych przeze mnie tytułów, są te, których akcja odgrywa się w liceum. Co prawda moje liceum nie jest ani odrobinę podobne do tych z anime, prawdę mówiąc jest beznadziejne, ale o tym w czasie roku szkolnego coś powiem. W każdym razie przecież jak będę na studiach, czy w pracy oglądanie anime o uczniach liceum beztrosko spędzających swą młodość jedząc drugie śniadanie ze znajomymi na dachu szkoły, czy spędzając popołudnia na zajęciach klubowych, będzie trochę dziwne. Co prawda nigdy nie miałem takich doświadczeń(nie to żebym się skarżył na brak kolegów), między innymi dlatego, że nie mam nikogo o podobnych mi zainteresowaniach, wszyscy gadają o piłce nożnej, albo innych mało ważnych pierdołach. Ale mimo, że moje życie szkolne nie przypomina życia bohatera anime, oglądanie serii o tej tematyce daje mi jakąś dziwną nadzieję, ciepło kolorów w szarości ścian szkolnych i relacji z kolegami.
Ale jest jakiś mały promyczek nadziei, że został jeszcze rok, pewnie najlepszy, choć najkrótszy i najcięższy, że jeszcze mam czas na bycie licealistą, że będzie fajnie. Jednak ta nadzieja jest przydeptywana butem realizmu, myślami, że nic się nie zmieni, że i tak będę siedział całą przerwę marudząc koledze, że mi sie nudzi, a drugie śniadanie jadł bedę siedząc na ziemi i przepisując lekcje na kolanie.
Cóż, mimo wszystko na upływ czasu lekarstwa nie ma, trzeba się po prostu poddać nurtowi i brać zycie takim, jakim jest, bo zamartwiając się tylko się ten czas zmarnuje.
A ten wpis to wyjątek od reguły
Sporo wolnego czasu w wakacje i te deszczowe dnie(patrzy za okno) dają mi do myślenia
Przyłapałem się ostatnio na tym, że staram sie nie marnować czasu, odmawiam sobie takich prostych przyjemności, tzw. zabijaczy czasu, po to by ten czas właśnie oszczędzić. Bezdyskusyjnie jest raczej cecha dobra, ale nie przyswoiłem sobie tego "odruchu" szanowania czasu bez powodu.
Zaczęło się od tego, że w połowie wakacji zauważyłem, że ten letni czas leci strasznie szybko, że już go tak niedużo zostało, a ja nie przeżyłem tylu ciekawych rzeczy, tylu przygód, co we wszystkie poprzednie.
Z wakacji mój niepokój wywołany upływającym czasem przeniósł się na resztę życia.
Przyszła do mnie myśl, że to już mój ostatni rok w liceum, że moje dzieciństwo się skończyło, czeka mnie, w najbliższym czasie cięższa niż kiedykolwiek dotąd nauka i matura, potem studia, albo praca, a najpewniej oba, przecież to jakaś masakra! Z jednej strony nie mogę się doczekać studiów(o ile się dostane na jakieś), ale z drugiej zaczyna sie moje dorosłe życie, myślenie o przyszłości, a raczej dbanie o to by w przyszłości nie musieć zapierniczać z McDonaldzie, czy innym Netto na kasie.
Dochodzi tu jeszcze, śmieszna może, sprawa anime. Otóż byczą częścią oglądanych przeze mnie tytułów, są te, których akcja odgrywa się w liceum. Co prawda moje liceum nie jest ani odrobinę podobne do tych z anime, prawdę mówiąc jest beznadziejne, ale o tym w czasie roku szkolnego coś powiem. W każdym razie przecież jak będę na studiach, czy w pracy oglądanie anime o uczniach liceum beztrosko spędzających swą młodość jedząc drugie śniadanie ze znajomymi na dachu szkoły, czy spędzając popołudnia na zajęciach klubowych, będzie trochę dziwne. Co prawda nigdy nie miałem takich doświadczeń(nie to żebym się skarżył na brak kolegów), między innymi dlatego, że nie mam nikogo o podobnych mi zainteresowaniach, wszyscy gadają o piłce nożnej, albo innych mało ważnych pierdołach. Ale mimo, że moje życie szkolne nie przypomina życia bohatera anime, oglądanie serii o tej tematyce daje mi jakąś dziwną nadzieję, ciepło kolorów w szarości ścian szkolnych i relacji z kolegami.
Ale jest jakiś mały promyczek nadziei, że został jeszcze rok, pewnie najlepszy, choć najkrótszy i najcięższy, że jeszcze mam czas na bycie licealistą, że będzie fajnie. Jednak ta nadzieja jest przydeptywana butem realizmu, myślami, że nic się nie zmieni, że i tak będę siedział całą przerwę marudząc koledze, że mi sie nudzi, a drugie śniadanie jadł bedę siedząc na ziemi i przepisując lekcje na kolanie.
Cóż, mimo wszystko na upływ czasu lekarstwa nie ma, trzeba się po prostu poddać nurtowi i brać zycie takim, jakim jest, bo zamartwiając się tylko się ten czas zmarnuje.
sobota, 16 lipca 2011
Nowy sezon!
Moje rozważania na tematy związane z japońską animacją zacznę od moich wrażeń odnośnie nowych serii.
Zaczął się nowy, letni, sezon anime i mamy kilka świeżych tytułów. Widziałem pierwsze odcinki niektórych, więc oto moje opinie:
Yuru Yuri- życie czwórki dziewczyn, które w swym klubie spędzają miło czas. Połączenie K-on'a i Lucky Star. Luźne, trochę dziecinne anime z odrobiną podtekstów seksualnych, jak przystało na dorastające gimnazjalistki. Kawaii kreska, ogólny luz i śmiesznawe momenty sprawiają, że to seria akurat na rozluźnienie, nic więcej.
Nurarihyon no Mago-dwunastoletni chłopak zostaje głową rodziny i szefem stworów zwanych Yokai. Typowy shonen z dynamicznymi walkami, ciekawymi bohaterami i przeciętną kreską.
IdolM@ster-pokazuje jak wygląda życie Idolki we współczesnej Japonii na przykładzie 13 dziewczyn rozpoczynających swe kariery, które, choć na pierwszy rzut oka podobne, mają zupełnie różne charaktery, umiejętności i marzenia. Mamy tu stado kawaii dziewczynek, wplątanych w, za równo śmieszne, jak i zalatujące ecchi, sytuacje. Czyli kolejne luźne anime, dla relaksu.
Itsuka Tenna no Koro Usagi-dość dziwne, jak dla mnie anime, i trochę bez sensu. W każdym razie: chłopak okazuje się nieśmiertelny i po doświadczeniu sytuacji, z której śmiertelnik nie wyszedłby cało, przypomina sobie o tym że jest połączony z jakąś dziewczyną...tak jak mówiłem dziwne to dosyć. Dla fanów Kore wa Zombie desu ka? Chociaż może się okazać nieudaną imitacją, ale za wcześnie by osądzać.
Kamisama Dolls-istnieje wioska w Japonii, w której sa ludzie potrafiący kontrolować tzw. bogów. Anime opowiada o chłopaku, który chcąc zapomnieć o traumatycznych przeżyciach wyjeżdża z wioski do Tokio, ale nic mu to nie daje, bo przeszłość podąża za nim niczym cień. Niby oryginalne, ale i przeciętne za razem.
Usagi Drop-perełka i to taka na prawdę piękna. Trzydziestoletni Daikichi przyjeżdża na pogrzeb swego dziadka, by się dowiedzieć, że ten ma małą córkę. Współczucie i dobre serce Daikichiego sprawia, że bierze córkę dziadka pod opiekę. Choć historia wydaje się trochę nierealna, to pierwszy odcinek wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a ma być podobno lepiej.
Mayo Chiki-główny bohater odkrywa tajemnice lokaja pewnej szkolnej gwiazdy, otóż lokaj ten okazuje się być dziewczyną. Kolejne lekkie, pełne zabawnych sytuacji anime.
Zaznaczam, że to wszystko to wrażenia po obejrzeniu pierwszego odcinka, ale zazwyczaj mam w takich przypadkach rację(wyjątkami jest chyba tylko Durarara).
Zaczął się nowy, letni, sezon anime i mamy kilka świeżych tytułów. Widziałem pierwsze odcinki niektórych, więc oto moje opinie:
Yuru Yuri- życie czwórki dziewczyn, które w swym klubie spędzają miło czas. Połączenie K-on'a i Lucky Star. Luźne, trochę dziecinne anime z odrobiną podtekstów seksualnych, jak przystało na dorastające gimnazjalistki. Kawaii kreska, ogólny luz i śmiesznawe momenty sprawiają, że to seria akurat na rozluźnienie, nic więcej.
Nurarihyon no Mago-dwunastoletni chłopak zostaje głową rodziny i szefem stworów zwanych Yokai. Typowy shonen z dynamicznymi walkami, ciekawymi bohaterami i przeciętną kreską.
IdolM@ster-pokazuje jak wygląda życie Idolki we współczesnej Japonii na przykładzie 13 dziewczyn rozpoczynających swe kariery, które, choć na pierwszy rzut oka podobne, mają zupełnie różne charaktery, umiejętności i marzenia. Mamy tu stado kawaii dziewczynek, wplątanych w, za równo śmieszne, jak i zalatujące ecchi, sytuacje. Czyli kolejne luźne anime, dla relaksu.
Itsuka Tenna no Koro Usagi-dość dziwne, jak dla mnie anime, i trochę bez sensu. W każdym razie: chłopak okazuje się nieśmiertelny i po doświadczeniu sytuacji, z której śmiertelnik nie wyszedłby cało, przypomina sobie o tym że jest połączony z jakąś dziewczyną...tak jak mówiłem dziwne to dosyć. Dla fanów Kore wa Zombie desu ka? Chociaż może się okazać nieudaną imitacją, ale za wcześnie by osądzać.
Kamisama Dolls-istnieje wioska w Japonii, w której sa ludzie potrafiący kontrolować tzw. bogów. Anime opowiada o chłopaku, który chcąc zapomnieć o traumatycznych przeżyciach wyjeżdża z wioski do Tokio, ale nic mu to nie daje, bo przeszłość podąża za nim niczym cień. Niby oryginalne, ale i przeciętne za razem.
Usagi Drop-perełka i to taka na prawdę piękna. Trzydziestoletni Daikichi przyjeżdża na pogrzeb swego dziadka, by się dowiedzieć, że ten ma małą córkę. Współczucie i dobre serce Daikichiego sprawia, że bierze córkę dziadka pod opiekę. Choć historia wydaje się trochę nierealna, to pierwszy odcinek wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a ma być podobno lepiej.
Mayo Chiki-główny bohater odkrywa tajemnice lokaja pewnej szkolnej gwiazdy, otóż lokaj ten okazuje się być dziewczyną. Kolejne lekkie, pełne zabawnych sytuacji anime.
Zaznaczam, że to wszystko to wrażenia po obejrzeniu pierwszego odcinka, ale zazwyczaj mam w takich przypadkach rację(wyjątkami jest chyba tylko Durarara).
piątek, 15 lipca 2011
Pierwszy wpis
W ramach wstępu-sam nie jestem pewny jak to będzie wyglądać, ale na pewno zamieszczać będę jakieś swoje przemyślenia na temat życia, świata itp. Relacje z moich przygód i ogólnie co tam u mnie słychać. Poza tym przed chwilą wpadłem na świetny pomysł recenzowania anime, filmów i książek, pojawiać się też za pewne będą moje opinie na najróżniejsze tematy, podsumowania i może jakieś ciekawe newsy, choć co do ostatniego nie jestem pewien.
Czyli to z tym i odrobiną tamtego, jak to wyjdzie-zobaczymy.
Mam nadzieję, że w miarę blogowania ktoś się zainteresuje moimi wywodami i nie będę pisał tak po prostu, dla samego pisania.
To tyle tytułem wstępu, dobranoc.
Czyli to z tym i odrobiną tamtego, jak to wyjdzie-zobaczymy.
Mam nadzieję, że w miarę blogowania ktoś się zainteresuje moimi wywodami i nie będę pisał tak po prostu, dla samego pisania.
To tyle tytułem wstępu, dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)